W imię prawaMuzyka się zmienia - to wiemy wszyscy. Hermetyczny kiedyś metal, wykształcił tak wiele gatunków, że we łbie się przewraca. No, ale jak by tego było mało, to wpada mi w ręce pomieszanie z poplątaniem (ale chyba w sensie pozytywnym) w postaci przedostatniego krążka CETI "W Imię Prawa". A co tu jest? Wszystko to, do czego przyzwyczaił nas Grzesiek Kupczyk przez te wszystkie lata swojej scenicznej kariery. Powiem od razu - nie podoba mi się to, że ta płyta jest bardzo, ale to bardzo nowoczesna! To dla mnie minus, bo nie przepadam (ale ze mnie dyplomata!) za nowoczesnymi patentami w metalu. Ale nie będę wybrzydzał, bo na płycie sš też fajne numery. Na pierwszy ogień, po klimatycznym intrze, leci "Schron" (który chyba możecie sobie ściągnąć z R'n'R), rozpoczęty ciekawymi klimatami klawiszy. Numer jest bardzo dynamiczny, z ciekawym, podjeżdżającym orientem, zwolnieniem. Dalej wyróżniłbym "Koko Dżambo", ze względu na to, że wiem, jak wypada ten kawałek na koncertach. Zresztą numer jest zrobiony z jajem, co chyba widać ;) Drażni mnie tylko melodeklamowanie Kupczyka... Zdecydowanie lepiej wypada gdy śpiewa, lub tylko deklamuje, a nie stara się nawiązać (może nawet nie do końca specjalnie) do tego, co robi gówniarzeria w Stanach, która zna dwa akordy na krzyż. Na szczęście kawałek broni się na koncertach! Podobnie jest zresztą z "Orgią", tyle, że jest już tu więcej "kupczykowego" wokalu. Za to bardzo dobre wrażenie od samego początku wywarł na mnie "Galernik". Wolny, kroczący, przypomina mi jeden kawałek z "Rózy..." KAT. Ten numer ma klimat! Szkło... Hmmm... Na początku mała przesada, bo słychać fajny bluesowy fortepian, a potem wchodzi loop (sypiące się szkło i jakiś efekt "umcy-umcy"). Za to riffy są tu przednie! No i to solo razem z klawiszami - wyborne! Mówię Wam - atmosfera jak w barze mlecznym (np. słynnej studenckiej bywalni - "Misiu" ;) "Agresja" ma zajebisty riff, ale coś mi w niej nie pasuje... No, bo piosenka o agresji pseudokibiców... Może tylko się czepiam. Za to "Krzyżak" nie przemawia do mnie zupełnie... O.K., ma fajny refren i niektóre zagrywki Burzy... Ale co z tego? Jest toporny jak stado słoni w afrykańskim buszu! No, a jak już wszystko jest O.K., to w utworze tytułowym wyskakuje przetworzony wokal. Szkoda kawałka na takie eksperymenty! To po prostu nie pasuje! Numer orientalny, fajny, ale po prostu nie rozumiem, jak Grzesiek mógł wpaść na tak nietrafiony pomysł? Przecież gdy śpiewa bez żadnych efektów w refrenie, to jest po prostu rewelacyjnie... Ale zwrotki? Pomyłka... Naprawdę szkoda, bo byłby to bardzo mocny numer, a tak nieco blednie. Fajnie wypadł cover Led Zeppelin "Four Sticks". Zrobiony z jajami i pełnšą dozą wirtuozerii. I duże brawa! Do "Trychotomii" tez za bardzo nie ma się o co przyczepić... Tylko dlaczego, do cholery, później jest tak strasznie nowocześnie? A na koniec cover klasyka z repertuaru Turbo. No i "Sztuczne Oddychanie" jest chyba najfajniejszym, bo najmniej udziwnionym, kawałkiem z płyty. Jest tak - płyta równa i w sumie niezła. Ale dlaczego musi być tak nowoczesna? Dużo robi też świetna gra Burzy, ale czasem to niestety ciut za mało. Niektórym kawałkom eksperymenty po prostu nie wyszły na zdrowie. A szkoda, bo wtedy byłaby to rewelacyjna płytka! Duban - "Rock & Roll"
DO GÓRY