Demony czasuJak się okazuje w Polsce można jednak grać dobry heavy metal, a nowa płyta Grzegorza Kupczyka i jego zespołu CETI jest tego żywym dowodem. Wbrew przeciwnościom losu, wbrew pogardliwym uśmieszkom pewnych "życzliwców", Kupczyk z właściwą sobie determinacją i wiarą we własne siły nagrał kolejny album. I choć tytuł i okładka tej płyty mogą niektórych razić to zapewniam, że muzyczna zawartość "Demonów Czasu" jest naprawdę przekonująca. Otwierający płytę "XIV - Nie Pytaj" zaczyna się mocarnym gitarowym riffem, dokładnie takim jak z najlepszych płyt Turbo. ,Demony Czasu" to, w przeciwieństwie do poprzedniej płyty Kupczyka "W Imię Prawa", ukłon w stronę muzycznej tradycji. Więcej tu klasycznego Turbo i CETI niż Sepultury czy White Zombie. I chyba dobrze się stało, że Kupczyk postanowił zwrócić się w stronę takiego grania - to po prostu muzyka z którą najbardziej mu do twarzy. Przyznam się, że choć znam ten materiał już od kilku ładnych miesięcy to dziś, kiedy trzymam w ręku wreszcie oryginalne wydanie "Demonów Czasu", wciąż odnajduję w tej muzyce nowe dźwięki, wciąż jest ona przekonująca. Połączenie heavymetalowej tradycji i nowoczesnego brzmienia dało dobre efekty i CETI zabrzmiało na "Demonach" jak nigdy dotąd. Dużą zaletą tego albumu są umiejętności poszczególnych muzyków - Burzyński gra na gitarze niczym połączenie Blackmore'a i Wylde'a, a jego porywające sola ("SATI", "Krzycząc Na Wiatr") i misterne riffy są prawdziwą solą tej płyty. Również klawiszowe partie Marihuany mogą się podobać, jej gra najczęściej dodaje klimatycznego smaczku poszczególnym kompozycjom ("Przemijanie", "Życie i Kres"). Także sekcja rytmiczna w składzie: Urbaniak - Mucek sprawia dobre wrażenie. O wokalach Kupczyka nawet w tym miejscu nie piszę, bo to przecież klasa sama w sobie, choć faktycznie wokalista kilka razy pozwolił sobie na eksperymenty, choćby w fenomenalnym "Feniksie" (do płyty dołączono też multimedialny teledysk do tego utworu), w którym słychać nakładki głosu. Jak na rasowy heavymetalowy materiał przystało, mamy tu też typową balladę w starym dobrym stylu ("Krzycząc Na Wiatr") z akustycznym intro, rozkołysanym rytmem i lirycznym tekstem. Słowem - "Demony Czasu" to wyśmienity materiał, który przypadnie do gustu nie tylko starym fanom Turbo. Lżej się robi na sercu gdy ma się świadomość, że w Polsce ktoś jeszcze nagrywa taką muzykę. Może nie wszystko jeszcze stracone a demony czasu przepędzą w końcu demona papierowej, dyskotekowej papki, którą tak namiętnie się promuje. Darek Świtała
DO GÓRY