Demony czasuŻeby oddać honor wszystkim muzykom zaangażowanym w powstanie tej płyty, wyjaśnijmy na początku, że jest to płyta C.E.T.I. Tylko ze względów promocyjnych sygnuje ją nazwisko Grzegorza Kupczyka, wokalisty i lidera, znanego z Turbo (kiedyś także Non Iron). Tak jak nam obiecywał w wywiadzie, nowy materiał potwierdza jego znakomitą formę. Najwyraźniej reaktywacja Turbo i odświeżenie działalności C.E.T.I. podziałały na Kupczyka mobilizująco i inspirująco. "Demony czasu" to wciąż klasyczny heavy metal. Tym razem jednak udało się muzykom osiągnąć dużo więcej niż na - nie do końca wyważonym - poprzednim albumie, "W imię prawa". Nestorzy polskiego heavy sięgnęli po współcześniejsze, surowsze brzmienia, mniej tu solówek, jakie pamiętamy choćby ze świetnego w swoim czasie albumu "Lamiastrata". Częściej pojawiają się brzmienia bardziej thrashowe, czy wręcz industrialne; nierzadkie są - na szczęście nie przesłodzone - motywy orientalne. Gitarowe sola budowane są na ósemkach, szesnastkach, zupełnie inaczej niż kiedyś. Kupczyk zdradziłby jednak swoje hardrockowe fascynacje, gdyby nie nagrał kilku ballad. Tych obawiałem się najbardziej. Zupełnie niesłusznie! I tu jest surowo, oszczędnie, bez zbędnych nakładek gitar czy monumentalnych partii klawiszowych ("Krzycząc na wiatr"). I tu bardzo często ballada okazuje się jedynie przedłużonym do kilku minut intro mocniejszego utworu ("Życie i kres"). Okazuje się, że ten Grzegorz Kupczyk jeszcze się nie zestarzał. Oby tak dalej!
DO GÓRY