Shadow of the AngelPojawiła się niedawno na rynku nowa płyta zespołu CETI. Przyznam się szczerze, że ostatnie dokonania “przybocznego” zespołu Grzegorza Kupczyka trochę mnie zawiodły (“Demony Czasu” w mniejszym stopniu, zaś “W imię prawa” w większym). Sceptycznie podchodziłem więc do zapowiadanej już od wielu miesięcy płyty tej formacji. Czego możemy spodziewać się po tej najnowszej produkcji CETI – “Cień Anioła”? Płytą tą poznaniacy powrócili zdecydowanie do klimatów jakie prezentowali nam na osławionej już “Lamiastracie”. Nie jest to jednak powielanie tamtych patentów, lecz udany come-back do najlepszych czasów działalności zespołu. Wydaje mi się, że właśnie tego oczekiwali wszyscy po Turbo przy okazji nagrywania płyty “Awatar” – powrotu do “lat świetności” ( w przypadku Turbo powrót miałby nastąpić jednak do stylistyki “Kawalerii …”). Przejdźmy jednak do “Shadow Of The Angel”. Płytę możemy podzielić na dwie zasadnicze części (album w wersji anglojęzycznej oraz bonusy po polsku). Zacznijmy oczywiście od opisywania esencji albumu, czyli pierwszych 12 kompozycji. Stanowią one spójną całość, która wciąga i sprawia, że czas bardzo szybko i przyjemnie przepływa przy słuchaniu płyty. Niewątpliwie przemawia to zdecydowanie na korzyść tego wydawnictwa. Pod względem kompozycyjnym płyta prezentuje się znakomicie, utwory porażają prawdziwym heavy-metalowym ogniem. Nie można oczywiście zapomnieć o gościach, którzy wzięli udział w nagraniu tego albumu. W “Time To Fly” rewelacyjną solówkę zagrał Steve Adams z grupy Mirage, natomiast w “Falcon’s Fight” wokalnie udzielił się Peter z naszej eksportowej death-gwiazdy Vader. Duet Kupczyk-Peter wyszedł bardzo ciekawie. O zamieszczonych na końcu płyty polskojęzycznych bonusach można powiedzieć, iż rewelacyjnie puentują ten album. Uważam także, że to najciekawsze pozycje z “Shadow Of The Aniel” doczekały się swoich polskich odpowiedników. Szczególnie utwór tytułowy, “Wiem” oraz ballada “Ciało i Krew: zapadają w pamięć słuchacza. Z czystym sumieniem stawiam więc ocenę maksymalną. Witek Olejniczak (Heavy Metal Pages kwiecień’03) – ocena 6/6 PS W utworze “Cień Anioła” zaraz po upływie 4 minuty można usłyszeć popis wokalny Kupczyka niczym z utworu Turbo “Ostatni Wojownik”. Widać, że pomimo upływu lat, forma Grześkowi nie opada. Słowa uznania!
DO GÓRY