Shadow of the AngelPrzyznam szczerze, że bardzo spodobała mi się nowa płyta Ceti - "Shadow Of The Angel". Zaskoczyła mnie ona świeżością podejścia do nieco skostniałego ostatnio gatunku heavy/thrash, bo w takim właśnie zestawieniu widzę muzykę Ceti. No może na dokładkę duża porcja hard rock'a i starczy. Płyta ma przestrzenne i pełne "powietrza" brzmienie, może nie jakieś bardzo ciężkie, ale w tym wypadku lżejszy sound zdaje egzamin na medal. Prawdę mówiąc nie ma za bardzo na "Shadow Of The Angel" jakiś poważnych o których można pisać wypracowania. Nie dziwię się, bo cała muzyka została napisana przecież przez prawdziwych profesjonalistów i sprawdzone już firmy. Świetnym posunięciem było oddanie klawiszom i syntezatorom znaczącej roli. To właśnie gra Marihuany stwarza w 50% atmosferę tego krążka. Oczywiście reszta nie pozostaje dłużna. Album jest bardzo równy i naprawdę ciężko wychwycić jakieś najlepsze utwory. Jest to na pewno melodyjna i trochę, nie bójmy się powiedzieć, przebojowa płyta i dlatego też powinna się spodobać każdemu kto lubi cięższą muzykę. Na szczęście nie ma tu ani chwili na jakieś komercyjne badziewia. Wszystko stworzone zostało z pasją i wyraźnym zaangażowaniem. Dobrze, że "Shadow..." jest zróżnicowaną płytą. Koło mocnych utworów trafiają się też spokojniejsze, wręcz balladowe (przepiękny wyciskacz łez "The Body And Blood"). Wspomnę jeszcze o Kupczyku bo on jest chyba najjaśniejszym punktem na tym albumie. Cóż, jego śpiew jest zadziwiająco witalny i tryskający energią. Brawa za tak świetną formę! Dodatkowy plus za zamieszczenie 4 kawałków zaśpiewanych w języku polskim. Wyszły równie dobrze jak angielskie oryginały. Sądzę, że Ceti nagrał muzykę, którą powinien usłyszeć każdy, nawet fan black'u, nawet death'u, bo "Shadow..." to muzyka świetna i broniąca się sama a z tym jakoś na oficjalnej polskiej scenie różnie. TOM ("NBC" Ocena 9/10)
DO GÓRY