Perfecto mundoFanom rocka Grzegorza Kupczyka przedstawiać nie trzeba.Niewątpliwie jest on od niemal 30 lat jednym z najwspanialszych głosów polskiej sceny. Człowiek-legenda, który wraz z Turbo stworzył fundamenty heavy metalu w naszym kraju. Dlatego też ze smutkiem (lub nie) można przyjąć wiadomość, że po raz kolejny rozstał się ze swoją najpopularniejszą formacją. Jednak fani Grzegorza niemają się czym martwić, bo mimo kilku „dyszek” na karku nie wybiera się on na muzyczną emeryturę. Wręcz przeciwnie, właśnie powraca z najnowszą płytą swojego ukochanego dziecka — CETI. Zawiera ona stylistykę, w której Kupczyk zdaje się czuć najlepiej. Odczuwalne są tu inspiracje Deep Purple i Rainbow, ale można tu dostrzec „świeżości” a'la..... Nightwish i Rhapsody. Wszystko dzięki umiejętnemu połączeniu zadziornej gitary Bartka Sadury i pięknych pasaży klawiszowych Marii Wietrzykowskiej. 'Marihuana' przez 18 lat grania w zespole wyrobiła swój niepowtarzalny styl, który na tym albumie dalej się rozwija. Dlatego wielkie uznanie należy się dla debiutującego tutaj Sadury, który znakomicie zgrywa się z grupą. Nad wszystkim czuwa oczywiście ze swoim fantastycznym głosem Grzegorz. Czerpie tutaj garściami od Davida Coverdale czy Ronniego Dio, ale nie jest to zwykłe ksero. Nikt inny nie posiada takiej barwy i epickiej maniery jak on. Na wyróżnienie zasługuje również świetny sopran „Marihuany“, która znakomicie wpasowuje się w symfoniczną atmosferę. Napięcie budują również orkiestracje w wykonaniu uczniów poznańskiej szkoły muzycznej oraz operowe partie Sylwii Kupczyk. Ciężko jest zdecydowanie wyróżnić konkretny utwór. Może piękne ballady („Paradise lost“, „For Those Who Aren’t Here“), może ostatni „wykop” — „Garden Of Light”. Osobiście jednak sugeruję słuchanie „(...) perfecto mundo (...)” dokładnie od początku do końca. Dopiero wtedy można się przekonać o prawdziwej wartości tej rock opery. Wojciech Caruk
DO GÓRY