BRUTUS SYNDROME CETI okładka M-ARTCeti działa na polskiej scenie metalowej już 25 lat! ''Brutus Syndrome'' to już dziewiąty album studyjny w dyskografii zespołu. Na płycie znajdziemy wszystko to, co najbardziej chrakterystyczne dla stylowego, nowocześnie brzmiącego heavy metalu. Muzyka Ceti cały czas potrafi porywać swą witalnością i pomysłowością.Na dobry początek serwuje nam ostrą jazdę w postaci ''Fight to kill.'' Perkusyjne intro, następujący po nim zmasowany atak gitarowych riffów i drapieżny śpiew Grzegorza. Mimo upływu lat głos lidera Ceti nic nie stracił ze swej mocy i drapieżności! Zespół jeszcze bardziej podręca tempo w ''Wizards of the modern world'', w klimacie wczesnych dokonań Iron Maiden. Więcej mroku pojawia się w epickim ''Devil made me do it'', z budującymi nastrój grozy brzmieniami instrumentów klawiszowych. Trzeba przyznać, że Grzegorzowi udało się znaleźć wspaniałych muzyków, którzy w doskonały sposób ''czują'' ducha Ceti. Na szczególną pochwałę zasługują gitarzysta Bartek Sadura oraz basista Tomasz Targosz. Ich pełna pasji oraz profesjonalizmu gra dodaje smaku każdej kompozycji. Posłuchajcie choćby ''The evil and the Troy''gdzie znajdziecie genialne solówki basu i gitary. Szczególnie podoba mi się fragment w którym te dwa instrumenty grają unisono! Poza czystym heavy metalem na ''Brutus Syndrome'' można też delektować się dźwiękami hard rocka, który wyraźnie słychać w ''The song will remain.'' 
Na ''Brutus Syndrome'' wyróżnia się także poruszająca ballada ''Somethin' more'', zbudowana na przestrzennych dźwiękach gitar klasycznych. Podobają mi się delikatne dźwięki klawiszy w tle – nadają one utworowi bardziej orkiestralnego charakteru. Zespół Ceti zawsze miał talent do tworzenia pięknych melodii i łączenia ich z metalowym czadem. Zaskakuje ''Second skin'', w którym muzycy, w bardzo ciekawy sposób, łączą metal z bluesem. Kolejnym mocnym punktem płyty jest kompozycja ''Sons of Brutus''z charakterystycznym galopującym rytmem, masywnymi riffami, miażdżąca grą sekcji rytmicznej i pełnym pasji śpiewem Grzegorza. Czyż trzeba czegoś więcej? Płytę zamyka posępny, niemal sabbatowy, ''Run to nowhere.'' Tak mrocznego i złowieszczego utworu jeszcze w historii Ceti nie słyszałem. Album ''Brutus Syndrom'' ma świetne, mocne i zarazem selektywne brzmienie. Ceti wydał naprawdę dobry album – kto wie czy nie najlepszy obok ''Lamiastrady''? Nie ma na nim żadnych muzycznych wypełniaczy. Jednym małym minusem jest przesunięcie instrumentów klawiszowych na dalszy plan. ''Brutus Syndrome'' to wspaniały prezent nie tylko dla fanów zespołu, ale wszystkich sympatyków klasycznego heavy metalu. Dla mnie jedna z najciekawszych polskich płyt AD 2014.
DO GÓRY