BRUTUS SYNDROME CETI okładka M-ARTFajnie, że są jeszcze w naszym kraju zespoły, które mimo poważnego stażu (25 lat) uważają, że warto nagrywać albumy studyjne. Bez względu na to, iż nie przynosi to zapewne zbyt obfitych plonów finansowych. Jeśli jednak nagrywa się tak znakomite płyty, jak najnowsze dzieło Ceti zatytułowane „Brutus Syndrome”, kapela ma zagwarantowany splendor i szacunek fanów.
Ekipa jednego z najlepszych polskich wokalistów metalowych, Grzegorza Kupczyka, nagrała właśnie świetny album. „Brutus Syndrome”, to porcja nowocześnie i potężnie brzmiącego heavy metalu. Płyta zdecydowanie gitarowa, chyba z założenia, o czym świadczyć może fakt schowania gdzieś głębiej jakże charakterystycznych dla Ceti instrumentów klawiszowych. „Brutus Syndrome” to także płyta niezwykle intensywna, równa, pozbawiona dłużyzn, wypełniaczy czy po prostu numerów słabych.
Płyta naładowana znakomitymi riffami gitarowymi. Mimo ciężaru urzekająca melodyką. Już od pierwszego, zaczynającego się kanonadą perkusyjną, motorycznego „Fight To Kill” wiadomo, że będzie dobrze. Zarówno w tym utworze, jak i w wielu innych zachwycają melodyjne sola gitarowe, niezwykle motoryczna gra sekcji. Nierzadko zespół serwuje słuchaczom fantastyczne, wybuchowe refreny („Wizards of the Modern World”, „ Sons Of Brutus”), bardzo często wzbogacone ciekawym klawiszem Marihuany („Devil Made Me Do It”, „The Evil and the Troy”). Skoro o tym mowa, klawisze może nie są wysunięte na pierwszy plan, ale i tak pełnią bardzo ważną rolę na najnowszej płycie, tworząc dyskretne tła w zwrotkach. Jedynym utworem, gdzie Maria przejmuję inicjatywę, jest kończący płytę „Run To Nowhere”. Utwór ten robi wrażenie mrocznym klimatem, a refren z wykorzystaniem keyboardu to istny majstersztyk. Osobną sprawą są oczywiście wokale. Grzegorz Kupczyk doświadczonym wokalistą jest jak wiadomo. Po raz kolejny udowodnił, (choć wcale nie musi tego robić) że muzyka metalowa płynie w jego żyłach. Nie można też nie wspomnieć o udanej balladzie „Somethin’ More”, która rozwija się w klasyczny rockowy numer.  Doświadczeni ludzie wiedzą, że w życiu często jest tak, iż z czegoś smutnego rodzą się z czasem rzeczy pozytywne. Definitywne rozstanie Grzegorza Kupczyka z zespołem Turbo sprawiło, że mamy na naszym rynku dwie równolegle działające, fantastyczne grupy heavy metalowe. Oby tak dalej! 9/10 KAZEK
DO GÓRY