Zrobiłem taki temat, żeby było coś offtopowego, ale takiego, w czym każdy ma coś do powiedzenia, zarówno fani, jak i zespół ;)
No to od początku:
* Led Zeppelin - zespół, który od lat najmłodszych jest zawsze u mnie na pierwszym miejscu, nawet, kiedy go nie słucham nieraz miesiącami, to i tak wtedy jest moim ulubionym i zawsze, jak wracam, to od nowa padam na kolana. Kocham bezgranicznie wszystkie płyty i wszystkie ich eksperymenty, ale oczywiście najbardziej utwór "Communication Breakdown" z debiutu, który jest IMO pierwszym metalowym utworem w historii i zrobiłem o nim artykuł na wikipedii. No i "Achilles Last Stand" z "Presense", przy którym zawsze od nowa mam ciary. Ale moja prywatna, własnoręcznie robiona składanka ulubionych utworów LZ i tak ma prawie 3 godziny
* Black Sabbath - też kocham wszystko, co zrobili. Płyty z lat 70tych, to normalnie wyczerpały już niemal całkowicie temat "mrocznie i ciężko" w tamtych czasach. Lubię nawet niedoceniony album czwarty z tym przepięknym otwieraczem. Ale dopiero najlepsze IMO przychodzi na "Heaven And Hell", tzn Dio przychodzi i staje się momentalnie moim ulubionym wokalistą wszech czasów (nie, żebym pamiętał tamte czasy, ale płyt słuchałem chronologicznie i tak to można opisać).
* Deep Purple - tu się przyznam bez bicia, że mam spore zaległości. Tzn z jednej strony wczesne płyty znam na wylot i "Child In Time" jest jedną z lepszych rzeczy, jakie dane mi było słuchać, z drugiej strony reszty jakoś nie miałem nigdy zaparcia, żeby zgłębić. Wyjątkami są: "Perfect Strangers", która jakoś tak mi jednym uchem wleciała, drugim wyleciała (może musiał bym do niej wrócić?), "Burn", którą nie zgadniecie kto mi polecił (tzn nie bezpośrednio, ale przeczytałem, że ją lubi) i nawet mi podeszła. Jeszcze "Bananas", która mnie rozczarowała jakimś takim zmainstreamowaniem.
* Rainbow - dla mnie się liczą 3 pierwsze, genialne płyty, te z Dio, resztę olewam na razie, może kiedyś się nimi jeszcze wypiorę. Jeszcze mi wpadła kiedyś ostatnia jak na razie ("Stranger In Us All") i nawet się spodobała, ale i tak debiut, zwłaszcza "Rising" i "Long Live Rock And Roll" nie da się przebić. Chwilami nawet myślę, że nikt nigdy nie przebił.
*Alice Cooper - mam kumpla, co świruje na jego punkcie, więc chcąc, czy nie chcąc znam prawie całą, 30sto chyba płytową dyskografię tego płodnego artysty. W latach siedemdziesiątych popełnił IMO genialną płytę, jaką jest "Welcome To My Nightmare". BTW: założyłem pierwsze polskie forum o AC. Chętnych proszę o pw. ;)
...no i tak poza tym, to znam też Budgie, Thin Lizzy, Focus, AC/DC i wiele innych i wiem, że Judas Priest też wtedy zaczynali i w ogóle...
Mam też spore zaległości w tym temacie, bo Uriah Heep na przykład, to znam tyle, co z płyty "Memories" zespołu Kruk (z jakimś gościem to nagrywali chyba ;)), a Whitesnake znam tylko jeden utwór, nota bene też skowerowany przez Pana Grzegorza swego czasu (ale ten akurat znałem wcześniej).
Ufff... ok, kto następny się wypowie?
_________________ ja chcę "Hot Body & Hair" na koncercie! (i "I'll Meet You At Midnight" na otwarcie :P)
Ja z lat 70. chyba najbardziej lubię SBB, Dżamble, Niemena i Purpli. No i jeszcze Test, i Jiriego Schelingera z Czech, i bośniackie Bijelo Dugme. Ogólnie to siedzę przede wszystkim w muzyce z lat 80. i 90... Żadnego tak pięknego elaboratu nie dam rady w tym temacie napisać.
Trzeba pamiętać też o Omedze, Locomotiv GT, czeskim Olympic i słowackim Elan. Było trochę dobrych kapel w Czechach i na Węgrzech w tych czasach, ale niestety słabo je jeszcze znam... Pan Grzegorz na przykład polecał kiedyś czeski zespół Progres, ale do dziś nie udało mi się kupić płyty (zawsze stojąc w czeskim sklepie mam ochotę wynieść kilkadziesiąt krążków, a muszę wybrać kilka). Fajna muzyka i w końcu na pewno kupię:
http://www.youtube.com/watch?v=nERDN73scUg http://www.youtube.com/watch?v=oipa4X0AmUY
Hehe, niezłe, ale bym musiał dłużej chyba posłuchać, żeby całkiem się wkręcić. Jak już poruszyłeś temat polskiej sceny, to ja bym dorzucił Budkę Suflera - debiut, to normalnie arcydzieło.
_________________ ja chcę "Hot Body & Hair" na koncercie! (i "I'll Meet You At Midnight" na otwarcie :P)
A, Budka - oczywiście. Mało ich słucham i nie nazwałbym się fanem, ale cenię i darzę sporą sympatią. Na pewno znalazłoby się jeszcze trochę polskich kapel z tamtych lat, o których warto pamiętać...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum