...Ale zanim na scenie pojawili się Acidzi czekało nas jeszcze 40 minut ostrej, metalowej muzyki, która sprawiła, że piknik wreszcie zamienił się w rockowy koncert z prawdziwego zdarzenia. Mowa o występie zespołu CETI, grupy założonej przez Grzegorza Kupczyka po odejściu z Turbo. No i tu aż się prosi o porównanie. Przedeż zaledwie dzień wcześniej Turbo w składzie z Kupczykiem po wielu latach ponownie wystąpiło na Metalmanii. Gdyby jednak zestawić te koncerty, to na osobie wokalisty podobieństwa się nie kończą. CETI proponuje obecnie muzykę dużo świeższą i bardziej różnorodną, co nie znaczy, że nie ma ona szans spodobać się starym fanom Turbo.
 
Cały występ wypełniły utwory z wydanej niedawno płyty “W imię prawa”, sygnowanej nazwiskiem Kupczyka. Po klawiszowym intro przeleciał ostry Schron, a zaraz po nim Koko dżambo, jajcarski, choć jak najbardziej metalowy kawałek - lekko zainspirowany dyskotekowym (s)hitem sprzed paru lat.
 
Były jeszcze Orgia i klimatyczny Galernik - oba z żeńskimi śpiewami (Marihuana), tytułowy ”In The Name Of Law” z zaskakującymi zmianami tępa, wreszcie Trychotomia, trzyczęściowy utwór z “połamanym" rytmem. Nie zabrakło przekrzykiwania się Kupczyka z publicznością, była odpowiednia oprawa świetlna. No i jeszcze rewelacyjna, odświeżona wersja Sztucznego oddychania z repertuaru Turbo, wzbogacona gitarowymi popisami Burzyńskiego klawiszowymi pasażami Marihuany.
 
Tak zakończył się jeden z dwóch najmocniejszych punktów wieczoru.
DO GÓRY