Strona główna Historia zespołu Biografie Dyskografie Multimedia Teksty Zdjęcia Recenzje Relacje Wywiady Księga gości Forum Sklep Przyjaciele Linki Kontakt
wyszukiwarka:
Valid HTML 4.01 Transitional

Relacje

Therion i CETI (Warszawa, Proxima)

Jak to się dzieje, że stara (sorry, Grzesiu!) gwardia tak dobrze się trzyma? Pomimo tych nieprzespanych nocy, morza wypitej wódki Kupczyk to już legenda polskiego heavy metalu. I ta legenda wciąż żyje i powraca, i to w jakim stylu. Całkiem niedawno w tym samym miejscu, na te same deski zstąpił zespół Turbo. Wtedy zagrali jako gwiazda i dali tak porywający koncert, że jeszcze pewnie teraz niektórym z niedowierzania nie mogą się zamknąć buzie. Tym razem Kupczyk przyjechał do Warszawy wraz ze swoim zespołem C.E.T.I. jako support (a dokładniej gość specjalny - przyp. A.K.) dla Szwedów z Therion. Ale zanim Szwedzi mieli udowodnić swoją wyższość, musieli jeszcze przełknąć bardzo gorzką pigułkę w postaci naprawdę świetnego koncertu ekipy z Poznania. Do tego i publiczność wyjątkowo dopisała, bowiem tego dnia "Proxima" pękała w szwach. Na scenę wyszli punktualnie o 19.30. Na froncie oczywiście Kupczyk, ,uzbrojony" tylko w mikrofon. Nieco z tyłu za nim Marihuana z nieodłącznym klawiszem. Po prawej i lewej ręce Kupczyka młodzież, czyli (odpowiednio) Bartek Urbaniak na basie i "Burza" (the one and only!) na gitarze. A już zupełnie z tyłu Mucek, który już za chwilę miał pokazać, na co go stać. Zaczęli tak, jak zaczyna się ich ostatnia płyta "Demony Czasu", czyli od "XIV - Nie Pytaj". Choć wydawało się, że gro publiczności przyszło na "Theriona", to jednak absolutny czad w wykonaniu poznaniaków doprowadził ich krew do stanu wrzenia. I żeby zbytnio publika nie zgasła, jako drugi CETI zagrało "Koko Dżambo" (nie, nie ten hicior z dyskoteki). I znów co najmniej połowa zgromadzonych niemalże oszalała. Co tu dużo ukrywać: Kupczyk zjadł w swoim życiu rock'n'rollowca beczkę soli i wie, jak rozruszać nawet najbardziej skostniałą publikę. Jakby na potwierdzenie tych słów zespół grał właściwie głównie utwory z dwóch ostatnich płyt, które są chyba w tej chwili najbardziej znane wśród fanów (choć, jak zdradził nam przed koncertem sam Kupczyk, prawdopodobnie dojdzie już niedługo do reedycji wcześniejszych płyt CETI i Non Iron). Usłyszeliśmy jeszcze m.in. "Orgię", "Sati", "Życie i Kres", tytułowe "Demony Czasu". Nie mogło się mimo to obejść bez nieco starszych utworów. Z cudnej "Lamiastraty" usłyszeliśmy utwór tytułowy. Ale prawdziwy szał nastąpił na sam koniec koncertu. Dodać trzeba, że cholernie krótkiego. Za krótkiego. Kupczyk i spółka zagrali bowiem jeden z klasycznych utworów Turbo "Sztuczne Oddychanie". Oj, poszybowały w górę ręce i nogi. Przez chwilę wróciła magia koncertów Turbo z lat 80. Trzeba przyznać, że pomimo upływu lat Kupczyk wciąż nie traci tej rock'n'rollowej werwy, jaką poznaliśmy w okresie jego śpiewania w Turbo. Trzeba też przyznać, że należy się mu naprawdę najwyższe uznanie za to wszystko, czego dokonał i co robi po dzień dzisiejszy. Udało mu się bowiem zebrać doborową ekipę (wszyscy bez wyjątku są zawodowi) i wraz z nią grać muzykę nieodbiegającą wiele od dokonań dzisiejszych tuzów heavy metalu. Oby tak dalej. Tym bardziej, że wiadomo już, że Turbo nagrywa nowy album. Tak trzymać, Grzegorz!

Robert Nowak ("Metal Hammer")

Copyright © 2017 CETI
Projekt i wykonanie: Webgan

Odwiedzin: 154914
Osób on-line: 1